Obserwatorzy

piątek, 3 maja 2013

3 maja 2013 r. ( rano :P )

Wstałam dzisiaj bardzo wcześnie rano, chyba po ósmej. Obudziło mnie tłuczenie się mojej mamy po kuchni oraz zapach pysznego bekonu i naleśników. Howleen i Twyla jeszcze spały, więc postanowiłam, że jak tylko się przebiorę i umyję to pójdę je obudzić. Gdy już wszystko zrobiłam co miałam zrobić, poszłam do mojego i Howleen pokoju i nie zastałam tam ich. Zeszłam po schodach do kuchni, a one wraz z moimi braćmi już goszczą się przy stole i co gorsza nie było już bekonu! Tylko same naleśniki z dżemem jagodowym, które i tak znikały w mgnieniu oka. Moja mama zaproponowała mi, że zrobi mi nowy bekon, ale ja odpowiedziałam, że zaraz z Frankie i Draculaurą jadę na miasta i raczej wstąpię do Mc Donald'a lub gdzie indziej na śniadanie. Nagle coś zaczęło piszczeć, to komórka Twyli dawała taki odgłos. Zadzwonił do niej jej tata, z prośbą do moich rodziców, czy Twyla nie może zostać jeszcze jednej nocy u nas, bo jej tata musi jechać na jakieś spotkanie czy coś. Oczywiście nikt nie może się oprzeć słodkim oczkom Leeny, więc mama znów zgodziła się pod tym samym warunkiem. Jeśli coś ją obudzi to Howleen musi sprzątać strych za mnie! Wtem pod płotem stanęła limuzyna, wyszły z niej Frankie i Lala, więc ja szybko złapałam torebkę i wybiegłam na dwór, po czym wsiadłam do limuzyny i odjechałam w stronę centrum handlowego wraz ze straszyciółkami.

1 komentarz:

  1. Jak piszesz to po prostu umiem sobie wyobrazić sobie dom Deeny.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komcie :P